Sezon w 300 znakach: Huddersfield Town

0
Sezon w 300 znakach: Huddersfield Town

Jakim cudem popularne Terriery nadal są w Premier League? Ano nie wiemy, ale to naprawdę piękna historia walki Dawida z Goliatem, w którego wcielił się inny Dawid, David Wagner. „Banda Łysego”, czyli Aaron Mooy i ziomki drwale od wybijania piłki nie byli tym razem na survivalu bez prądu, ale z pewnością zrobią wszystko, by oszukać przeznaczenie poraz drugi.

„Jeśli w ciągu 10 lat awansujemy do Premier League, Ci, którzy kupią dziś karnet na cały sezon w League One, obejrzą wszystkie domowe mecze w elicie za łącznie 100 funtów”.

David Hoyle, właściciel Huddersfield w 2011 roku. Słowa dotrzymał.

Szalenie istotny fakt

Huddersfield awansowało z Championship do Premier League w sezonie 16/17 z… ujemnym bilansem bramkowym. Futbol totalny.

Menadżer

David Wagner. Rafał Nahorny w tym miejscu przypomniałby, że to świadek na ślubie Jurgena Kloppa. Ale to przede wszystkim gość, który wyprowadził Huddersfield z dołu Championship do utrzymania po heroicznych remisach na Etihad i Stamford Bridge. Ekspert od defensywy i tworzenia więzi. O tym jak zbudował tę ekipę, przeczytacie w zeszłorocznym prześwietleniu historii zespołu.

Gwiazda drużyny

Aaron Mooy. Australijczyk miał niezły mundial i kiedy myślisz Huddersfield, mówisz łysy ze środka pola. W zeszłym sezonie 4 gole i 3 asysty, ale przede wszystkim 2,8 odbioru i 1,4 key passa na mecz. Kluczowa postać, która ma bić karne w tym sezonie. Chyba jedyny obok Mounie, którym mogą interesować się inne kluby ligi.

Ocena transferów

Wykupienie Kongolo, który grał po 90 minut w końcówce sezonu to dobry ruch. Erik Durm powoli będzie odbudowywał formę. Sobhi i szczególnie Diakhaby to melodia przyszłości, a ciekawostką może być Bacuna. Teriery nigdy nie stały nazwiskami, ale tym razem wygląda to mniej obiecująco niż rok temu. 5/10.

Słaby punkt

Kreatywność. Mooy to „8”, brak w zespole rozgrywającego. Pamiętacie jak Swansea w pojedynkę utrzymywał Siggurdson? Wagner zainwestował w skrzydła i wierzy w grę z kontry, ale obawiam się, że ciągłe wrzutki na Mounie/Depoitre’a mogą nie wystarczyć w meczach z najsłabszymi – z którymi będą bić się o utrzymanie.

Kto rozczaruje?

Erik Durm. Tak, znów skreślam Mistrza Świata. W głowie mam jednak ciągle to, co stało się z tym piłkarzem, gdy Sebek Mila dziurawił Neuera na 2:0. Durm stracił cały zeszły sezon na kontuzje, a wcześniej rozegrał 13 meczów w kampanii 16/17. Oby się odbudował i był konkurencją dla Hadegjonaja. Na razie nie ma się co podpalać na znajome nazwisko.

Preseason

Huddersfield rozegrało aż 9 meczów sparingowych i z pewnością optymizmem mogą napawać wygrane spotkania z Lyonem i Bologną. Jeszcze więcej optymizmu dała piątkowa wiktoria 3:0 nad Lipskiem. Szczególnie gole Mounie i Diakhaby’ego dały nadzieję, że jest ktoś, kto w tej ekipie będzie zdobywał bramki.

Młody talent

Adama Diakhaby. 22-latek ma już pięć meczów w Lidze Mistrzów i blisko 50 w Ligue 1. Oczywiście przez przeszłość w Rennes porównywany jest do Dembele, aczkolwiek nie ma się co aż tak rozpędzać. Plusem jest fakt, że może zagrać na każdej pozycji w ofensywie. 10 milionów wydane na tego jegomościa z Monaco mogą pomóc w utrzymaniu, a może i kiedyś będzie opcją w FPL za 5,0?

Kto do fantasy?

W pierwszych 9 meczach, Terriery grają z Chelsea, City, Spurs i Liverpoolem. Nawet domowy mecz z Cardiff nie kusi jeźdźców bez FPL-owej głowy. W późniejszym czasie Mooy za 5,5, wspomniany Diakhaby za 5,0, czy Hadergjonaj za 4,5 do rozważenia. Na razie omijamy szerokim łukiem, nawet mając w pamięci zeszłoroczny GW1.

Nasze przewidywanie

Walka o spadek. Jak nie teraz to kiedy? Tylko Cardiff w oczach bukmacherów ma mniejsze szanse na pozostanie w lidze. Jeśli nie zmienią stylu gry, nikt za nimi nie będzie tęsknił, ale przecież jedną piękną historię już napisali…