Szalone spojrzenie przed GW11

0
Szalone spojrzenie przed GW11

Choć wciąż jesteśmy na etapie „byle nie stracić”, to przecież warto spojrzeć w niedaleką przyszłość i zamarzyć o ucieczce przed ligowymi kompanami. Jakie nazwiska wychodzą z cienia i mogą zrobić różnicę od GW11?

Fabian Balbuena (4,4; 0,5%)

Wszyscy dobrze znamy kalendarz Młotów. Zwłaszcza w obliczu terminarzowych trudów AWB, Bennetta, mając już w bramce Ryana (co by nie dublować), warto pochylić się nad stoperem WHU. Ostatni gol z Leicester dał mu nieco blasku pośród menedżerów FPL, ale wzrost jego ceny prawdopodobnie dopiero się zacznie. Paragwajczyk lepiej zbiera bonusy od Diopa, grał 90 minut w każdym ligowym meczu tego sezonu i jest sporym zagrożeniem przy stałych fragmentach gry. Jeśli nie mamy nikogo z defów ekipy Pellegriniego, to Balbuena wydaje się rozsądnym posunięciem.

Screen ciut mniej aktualny niż tydzień temu:

cardiff

Jacob Murphy (4,8; 0,6%)

Murphy już przed meczem z Fulham był ciekawą różnicą, ale ten mecz jeszcze bardziej dopełnił rzeszę argumentów pod jego transfer. Cena z przedziału 5. slotu, duża liczba strzałów w meczach u siebie (Burnley – 6; Fulham – 5) i dwie najbliższe kolejki mogą podciągnąć Wasze ligowe rankingi. Leicester broni beznadziejnie, a Brighton też w końcu musi zacząć tracić gole. Jeśli więc przykładowo nie chcecie grać Jimenezem w meczach ze Spurs i Arsenalem, a brak Wam na jego następcę, to formacja z 5 pomocnikami wydaje się słusznym rozwiązaniem. W cenie 4,8 miliona powinniście się spokojnie zmieścić. Jego posiadanie jest nieco wyższe pośród tzw. “live team”, ale to tylko różnica 0,2%.

Lucas Digne (4,8; 1,6%)

Digne na stałe przegonił Bainesa na ławkę i co mecz wykonuje ogromną liczbę dośrodkowań, a wyniki 1,3 strzału na mecz, czy – przede wszystkim – 1,8 kluczowego podania na mecz też brzmią dobrze. Everton ostatnio zachował dwukrotnie czyste konto u siebie (Fulham i Crystal Palace), także i z Brighton ma na to szanse. Byłego gracza Barcy można posadzić na GW12 i mecz z Chelsea i przywrócić na GW13 i starcie z Cardiff.

PS. Tyle napisałem o rywalach Brighton, że pewnie znów Matt Ryan opluje Kalinę Lulkowo i Grubego na bramce.