Wnioski z GW6 – poniedziałek

0

Oficjalnie, żadna drużyna Premier League nie strzeliła w tej kolejce tylu goli, ile zdobył Patrick Bamford. Po strzeleckich popisach przyszedł czas na wyciszenie. Zwłaszcza pucharowicze nie rozpieszczali nas swoją ofensywą, a przecież kolejne mecze Ligi Mistrzów już dziś.

Brighton – WBA 1:1

Cóż, czasem tak się zdarza, że po słowach „Liga Mistrzów”, w następnym zdaniu pada „Brighton – WBA”. Ligomistrzowego poziomu nie było tu za wiele, wystarczy przypomnieć sobie skuteczność Neala Maupay’a, który zmarnował minimum 2 okazje uznawane jako „setki”. W statystykach widnieje obok niego tylko jeden strzał, ale uwierzcie, Francuz, który niestety nie poradził sobie w Nicei miał potencjał na punktową dwucyfrówkę.

A jak inne popularne mewy w FPL? 2 razy strzelał Trossard (bez większego zagrożenia), a blisko asysty był Lamptey. No dobra, po prostu po jego wrzutce kryminalne błędy w obronie rywali poskutkowały tym, że Livermore został nabity przez Ivanovicia i piłka wpadła do bramki Johnstone’a. Assist – NONE.

Trudno ufać defensywie tego zespołu, ale jeszcze raz odnotujmy jak wysoko gra wspomniany angielski prawy obrońca. Lamptey to nr 2:

WBA wyrwało wreszcie punkt, ale w FPL nic się nie zmienia. 3 strzały oddał Pereira i raz obił obramowanie bramki. Poza nim nie próbujmy wymyślić koła na nowo. Gola zdobył kupiony z Huddersfield Grant, ale chyba w ataku jest nieco lepszych opcji? Za tydzień WBA zagra z Fulham. Ponoć nazwiska na koszulkach mają być nadrukowane fontem z Championship.

Burnley – Spurs 0:1

Ileż było dzikich kart, które na pierwsze punkty czekały aż do późnych, poniedziałkowych godzin wieczornych? Znam co najmniej 2 przypadki. Ale jest pewien niezawodny duet w tym sezonie, który trzeba po prostu mieć. Bo skoro nawet WBA zdobyło punkt z Brighton, to co tam odstrzelą SonKane? Jak co tydzień jednego z nich trzeba dać na zdjęcie główne. Znów przy golu pierwszego asystował drugi, a warto jeszcze dodać, że wcześniej Harry wybił piłkę z linii bramkowej, ratując czyste konto Reguilona (tak naprawdę to nie, bo Hiszpan przesiedział cały mecz na ławie).

Garść statystyk: Kane – 4 strzały, 1 kluczowe podanie, analogicznie Son (2; 0). A wracając do boków obrony – tym razem padło na parę DohertyDavies, ale po występie jednego i drugiego, wydaje się, że jest to duet rezerwowy. Cóż, zobaczymy kto zagra w czwartek w Lidze Europy.

Czy warto brać kogoś z Burnley? Nie, ale jeśli macie Taylora, to pamiętajcie, że w GW8 i 9 można wierzyć w czyste konto. Popularni Zbójcerze zagrają wtedy z Brighton i Crystal Palace.

Sobotnie wnioski znajdziecie tutaj.

A niedzielne tu.