Scout z kanapy – GW6 vol.1

0

Chce się jeszcze w ogóle komuś w to grać? Jeżeli tak to zapraszam do lektury, choć zapewne większość z nas zastanawia się obecnie nad skasowaniem konta. GW6 zaczynamy od spotkania pretendenta do tytułu z beniaminkiem i kolejnej już w tym sezonie niespodzianki.

ASTON VILLA – LEEDS

Hatrick Bamford is on fire! Marcelo Bielsa jest geniuszem. Potrafił z takiego kawałka drewna wystrugać coś co przypomina Thierry’ego Henry. Bo z pewnością nie jest to Patrick z poprzedniego sezonu  – ustrzelił aż 6 goli z xG 2.64! Zwłaszcza druga i trzecia bramka to wypisz wymaluj HenryStyle. Poza Bamfordem z wyśmienitej strony zaprezentował się także Jack Harrison (5 kluczowych podań). Rodrigo dochodził do sytuacji strzeleckich ale musi wyraźnie popracować na wykończeniem.

Popularny Ayling grał tym razem w środku defensywy co znacząco ogranicza jego potencjał z przodu.

Czy Leeds było tego dnia lepsze? Bez wątpienia tak. Ogólna liczba 27 strzałów (20 z boxa) mówi sama za siebie. Czy Aston Villa musiała to spotkanie przegrać? Zdecydowanie nie, a już z pewnością nie do zera. Doskonałe sytuacje marnowali 2x Watkins, po uderzeniu Grealisha piłkę z linii wybijał Ayling, a to co Jack zrobił tutaj po prostu trzeba zobaczyć…

Po raz kolejny groźnie po rzucie rożnym uderzał też Konsa.

WATCHLIST: Harrison (5.5) Meslier (4.5) Raphinha (5.5) dał fajną zmianę

AVL-LEE

WEST HAM – MANCHESTER CITY

Po 3 latach (172 spotkań) koło rotacji Pepa w końcu się zepsuło. Podobnie jak całe City – nie działa. Atak bez KdB jest jak auto bez kierownicy, jak telewizor bez pilota, jak… no wiecie o co chodzi. Sam Pep zaraz też będzie do wymiany jak tak dalej pójdzie. Zaledwie 4 strzały (1 celny) w pierwszej połowie o zerowym zagrożeniu – na tyle było stać City przez 45 min gry. Bezbarwny Kun zszedł w przerwie z kontuzją, Sterling miał TEN dzień, a występ Mahreza z grzeczności przemilczę.

Nieco lepiej wyglądało to po wejściu Fodena oraz KdB (9 strzałów w 2. połowie). Wysiłek kolegów z konsekwencją marnował jednak Sterling. Raz stanął oko w oko z Fabiańskim ale nieco źle przyjął piłkę, a w drugiej sytuacji nie oddał nawet strzału – tak nieudolnie prowadził piłkę. Na wyróżnienie po spotkaniu z pewnością zasłużył Cancelo (2 kluczowe podania, asysta) oraz Foden.

Młoty ograniczyły się w tym spotkaniu zaledwie do 6 strzałów (2 celne). Po zdobyciu bramki okopali się bowiem we własnym polu karnym i próbowali dobrze znanej nam taktyki – laga na Antonio. Ten gdyby nie kontuzje mógłby zapewne dołączyć do Avengersów. W ataku potrafi wszystko – jest wielki, szybki, dobrze gra głową, dobrze drybluje no i strzela bramki nożycami. Niestety po raz kolejny nie dotrwał do 90 minuty bez urazu. Na plus kolejny bardzo dobry mecz Coufala.

WATCHLIST: Foden (6.6) Coufal (4.5) Cancelo (5.4)

MCI-WHU

FULHAM – CRYSTAL PALACE

Nie no, aż tyle mi tu nie płacą żeby oglądać Mitrovica z Zahą zamiast Messiego. Wilfried Zaha i ta banda trolli z Crystal Palace reprezentuje wszystko za co ‘kochamy’ FPL. W poprzednim spotkaniu zaledwie 1 strzał, a tutaj aż 14 (10 celnych, 11 z boxa) i 4 duże sytuacje strzeleckie przy 35% posiadaniu piłki.

Właściciele Zahy śmieją mi się w twarz i wcale im się nie dziwie. Znowu zgarnęli grube punkty, a ja zostałem z całym 1 od Grealisha (chciałbym z tego miejsca pozdrowić Marcina. Będzie dobrze!). Warto też odnotować powrót na boisko PvA który zmienił Clyne’a (a nie Mitchella jak powszechnie uważano).

Po stronie The Cottagers jakieś nadzieje na punkty daje gra Lookmana. Tego wieczora przebojowy Anglik obił oba słupki bramki Guaity, a gdyby przy dobitce lepiej zachował się Mitro (z 6 metrów przeniósł piłkę nad bramką) mógł nawet zaliczyć asystę. Na papierze świetnie zaprezentował się też Tom Cairney (5 kluczowych podań, 3 uderzenia na bramkę, strzał życia w samej końcówce) ale niech pierwszy rzuci kamień ten kto nigdy nie przejechał się na grze Szkota.

WATCHLIST: Lookman (5.0)

CRY-FUL

MANCHESTER UNITED – CHELSEA

Zamawialiśmy ofensywną ucztę, niestety dostaliśmy defensywną stypę.  Man Utd 0.73, Chelsea 0.25 to oczywiście oszałamiające xG jakie wykręciły obie drużyny w tym meczu. Samo spotkanie może nie było tak nudne jak wskazują statystyki ale brakowało najważniejszego – sytuacji bramkowych. I o ile dwie dobre okazje (w 90 min wszyscy widzieli już piłkę w bramce) zmarnował Rashford, groźnie uderzał Mata, w pierwszym kontakcie z piłką bramkę mógł zdobyć Cavani, tak o ofensywie Chelsea nie można powiedzieć nic dobrego. Zaledwie 6 strzałów (1 celny) wygląda blado przy 14 United. Chociaż trzeba przyznać – Chelsea należał się rzut karny po zapaśniczym chwycie Maguire’a w polu karnym. Pan Atkinson uznał, że wszystko odbywa się tutaj zgodnie z przepisami. Ciekawe.

1282009754-jpg

W drużynie The Blues na wyróżnienie zasłużył Mendy trzykrotnie ratując zespół przed utratą bramki.

WATCHLIST: Mendy (5.0) Rashford (9.5)

MU-CHE

LIVERPOOL – SHEFFIELD

Dobre wieści są takie że Adrian raczej zakończył już swoją karierę na Anfield, Alisson jest bowiem gotowy do gry, złe – CS The Reds wytrzymał tego wieczora całe 13 minut. Przeciwko Sheffield! Niech ten rok już się kończy.

Przez pierwsze 3 minuty wszystko szło zgodnie z planem – zanosiło się na pogrom. Już w drugiej minucie blisko zdobycia bramki był Salah, parę sekund później na groźny lob z rzutu wolnego na własnej połowie zdecydował się TAA, kartkę zarobił Lundstram.

Wówczas Fabinho nieprzemyślaną interwencją sprezentował rywalom karnego (naturalnie nie obyło się bez kontrowersji) wykorzystanego przez Berge i na Anfield zapanowała konsternacja. Ogółem słabe zawody Brazylijczyka nieradzącego sobie w obronie nawet z Oliverem Burkem.

Taktyka tysiąca i jednej wrzutki Chrisa Wildera zdawała egzamin (do czasu). Sheffield spokojnie mogło zdobyć kolejne bramki. Groźny strzał Osbourne’a wybronił Alisson, Baldock uderzał minimalnie obok słupka, dwie dobre okazje miał Burke. W sumie The Blades oddali 13 strzałów (przy 17 The Reds). Defensywa Lpoolu zajmuje na ten moment przed ostatnie miejsce w lidze i duża w tym zasługa rozkojarzonego Fabinho i elektrycznego Gomeza. Zdaje się, że zakupy w styczniu są nieuniknione (Upamecano?).

Garstkę swych posiadaczy wynagrodził Mane, lecz Salah też mógł spokojnie kończyć to spotkanie z dwucyfrówką. Po genialnym przyjęciu w polu karnym trafił w słupek stojąc 3 metry przed Ramsdalem, wcześniej zdobył nawet bramkę– niestety był minimalny spalony. Na właściwe tory zdaje się wracać TAA (3 kluczowe podania, 1 strzał), nieco gorzej tym razem Robbo (2 kluczowe podania, 1 zablokowany strzał).

WATCHLIST:

LIV-SHU