Dekalog FPLowego nowicjusza

0
Dekalog FPLowego nowicjusza

Nowy sezon za pasem. Zapewne wielu z Nas myśli już o nowym sezonie. Wyciekają pierwsze drafty czy pojawiają się pierwsze „must have” bez których aż strach wchodzić w sezon. Efektem pięknej pogody za oknem jest ten długi tekst, w którym każdy, mam nadzieję, znajdzie coś dla Siebie. Nowi graczy, w kilku punktach dostaną szybki instruktaż, jak zacząć i gdzie najłatwiej popełnić błędy. Ci bardziej doświadczeni, do których ten tekst kieruję, przypomną sobie pewne zasady, które rządzą tym specyficznym światem, a może nauczą się czegoś nowego.

  1. Określ swój cel

Nie odkryję Ameryki pisząc, że przed sezonem powinieneś określić Swój cel. Jedni chcą walczyć o top 100k, drudzy o wyższe lokaty. Problem zaczyna się w momencie, w którym musimy określić jak daleko jesteśmy od upragnionego wyniku i w którym miejscu naszego składu leży problem.

Z szybką pomocą przychodzą nasze ulubione cyferki. Zeszły sezon kończyłem z dorobkiem 2419 pkt co pozwoliło osiągnąć pozycję około 60k. Dla ułatwienia obliczeń przyjmuję, że celujemy w top 100k, więc musimy zdobyć te 2400 pkt. W ciągu sezonu mamy 38 kolejek, co oznacza, że Nasi wybrańcy muszą punktować ze średnią około 63 pkt/kolejkę. Do wykorzystania mamy 100 mln, więc każdy milion wydany przez Nas na danego zawodnika powinien generować 0,63 pkt/kolejkę. Prosta kalkulacja i wychodzi, ze gracz za 10 mln powinien więc punktować z średnią 6,3 pkt/kolejkę.

Oczywiście, to duże uproszczenie, bo nie wliczam w to osób siedzących na ławce, kapitanów, chipów itp. Daje jednak prostą i szybką formułę na to by określić gdzie w zespole pojawiają się problemy i kogo powinniśmy usunąć w pierwszej kolejności. Za pomocą tej formuły możemy także łatwo określić czy gracz, którego chcemy pozyskać będzie rzeczywiście wzmocnieniem naszego zespołu czy tylko uzupełnieniem.

  1. Myśl do przodu

Moja żelazna zasada, której trzymałem się cały zeszły sezon. Kupuj gracza na minimum 4 kolejki do przodu. Taka ilość spotkań to około 3 tygodnie gry w czasie rzeczywistym. Po pierwsze, pozwala ocenić danego gracza w szerszym zakresie. 360 minut, które ma do rozegrania to statystycznie próbka na tyle duża, ze pozwala określić formę zawodnika. Przykładowo, planujemy kupić zawodnika X za 6,0. Używając formuły powyżej „oczekujemy” że zdobędzie w tym okresie 0,63*6*4 (mecze) = 15,12 pkt. W rzeczywistości punktował 2,8,5,3 co daje 18 pkt w tym okresie. Jak łatwo zauważyć jest to liczba większa, niż „oczekiwaliśmy” zatem dany zawodnik, o ile nie jest kontuzjowany, nie jest problemem dla Naszego zespołu.  Podobną metodę możemy stosować, do zawodników, których zamierzamy sprowadzić i sprawdzić czy rzeczywiście zawodnik będzie wzmocnieniem.

Myślenie o takim okresie pozwoli również zachować tak cenny FT. Kupowanie kogoś, na 1-2 kolejki powoduje, że wydajemy nie 1, a 2 transfery.

  1. Korzystaj z doświadczeń innych

Ludzkie oko to niebezpieczny organ. Oglądając podczas spotkania danego gracza, trudno to robić bez żadnych emocji.  Przykładowo, jeżeli chcemy widzieć u gracza X słabą grę to będziemy skupiać się bardziej na stratach, głupich zagraniach, mniej przywiązując uwagę do dobrej gry. W drugą stronę działa to tak samo. Można z tym walczyć, jednak dziś wszelkiej maści Contentu na temat FPL jest tyle, że łatwo znaleźć coś dla Siebie.  Warto przed każdą kolejką chociaż sprawdzić jak wyglądają składy  osób bardziej doświadczonych, jakie ruchy planują i kogo polecają obserwować. Dla naprawdę leniwych polecam FPL Tips. Około 6 minut przed każdą kolejką na obejrzenie 1 filmu to chyba nie dużo. Na pewno mniej, niż poświęcasz na czytanie moich porad J

  1. Polub cyferki

Sytuacja jaką każdy gracz przeżył nie raz: godzina do deadlinu, gdzie nie spojrzysz – podcasty, twitter każdy w swoim składzie ma gracza X. W sercu zaczyna panować zwątpienie, wizja apokalipsy i zniszczenia. W końcu strach zwycięża, wrzucasz zawodnika do składu często kosztem minusowych punktów i zawodników których miałeś nie ruszać. Efekt, zawsze ten sam kac moralny, że mogłeś poczekać i nie iść za tłumem. Następnym razem będąc w takiej sytuacji, weź głęboki wdech, sprawdź EO (Effective Ownership) i ilość transferów zrobionych przed daną kolejką. To pozwoli szybko określić z jak dużym zagrożeniem masz do czynienia (dla nie wtajemniczonych kilka słów o EO).  Panika i strach to najgorsi doradcy, bo wyłączają zdroworozsądkowe myślenie. Wystrzegaj się jej.

Podobnie euforia: gracz Y ustrzelił hattricka, transfery zaczynają się sypać, cena rosnąć, pociąg odjeżdża. Przed kliknięciem „confirm transfer” sprawdź jednak podstawowe informacje o danym graczu xG, xA, czy choćby ilość strzałów (znów dla leniwych). Chyba, że chcesz obudzić się w składzie z Willianem na GW2.

  1. Unikaj niepotrzebnych ruchów

Każdy sezon składa się z 38 kolejek. W praktyce dla Nas graczy oznacza to 37 darmowych transferów, 2 dzikie karty i 1 Free Hit. Jakby się uprzeć za ich pomocą, zbudujesz 6 różnych jedenastek. Mądrze zbudowany zespół pozwoli uniknąć nie potrzebnych ruchów i transferów. Nie da się tego osiągnąć bez poprawnie zbudowanej struktury klubu.

Po pierwsze formacja. Czasy gdzie granie 5 obrońców miało sens wydaje się, że minęły bezpowrotnie. Przy królującej grze ofensywnej CS są raczej miłym dodatkiem więc do składów pakujemy bocznych obrońców/wahadłowych aniżeli stoperów. Dziś królują formację z 3 obrońcami  w dwóch odmianach 3-5-2 lub 3-4-3. Sporadyczne kolejki i składy mogą premiować grę na 4-4-2, ale są to raczej wyjątki.

Po drugie ilość graczy premium, Wydawać by się mogło, że pakując do składu Kane, Mo, Bruno itp. Z automatu skończymy na wysokim miejscu w OR. Problem zaczyna się przy dysponowaniu budżetem, gdyż koszt powyższej trójki to 37 mln. Oznacza to, ze na pozostałych 12 zawodników pozostaje 63 mln (średnio 5,25 mln na zawodnika). Nie są to kwoty, które przeznaczymy na topowych graczy. Dodatkowy problem zacznie się w momencie ściągania do składu kogoś lepszego. Nie będziemy mogli tego zrobić bez poświęcenia jednego z „premium” często w parze z minusowymi transferami. W praktyce budowę składu powinniśmy zacząć od 1-2 graczy premium, a resztę składu budować wokół nich. Ważne jest również sposób ulokowanie samych funduszy. Przepakowując pomoc, ryzykujemy że w przypadku eksplozji popularności jakiegoś napastnika nie będziemy w stanie go ściągnąć bez wykonania minimum 2 ruchów. Ideą jest więc spowodowanie by tych ruchów było jak najmniej.

Pomocne w tym aspekcie może być określenie widełek w jakich powinniśmy się poruszać dobierając zawodników:

Bramkarze (8,5 – 9,5 mln) – nie oszukujmy się, jest to pozycja na które będziemy starali się oszczędzić jak najwięcej. Znaleźć bramkarza „set and forget” i ewentualne ruchy na tej pozycji wykonywać tylko w momencie kontuzji lub WC.

Obrońcy (27 -28,5 mln) – ostatnie 2 sloty zawsze powinni stanowić zawodnicy w kwocie 4,5 – 4,0 lub 4,5 – 4,5 (bo nie wiadomo czy znajdzie się jakieś tanie mięcho do grania via. Mitchell). Potem decyzja czy chcemy grać obrońcą Liv czy ładujemy kasę w inne pozycje.  Przykładowy układ:

7,5 – 5,5 – 5,5 – 4,5 – 4,5

Taki układ daje Nam dużą elastyczność, bo w przypadku kontuzji/braku formy łatwo zamieniać Nam zawodników 1:1. W najgorszym wypadku w obwodzie pozostaje dwójka tanich graczy. Dla chcących oszczędzić i mimo wszystko mieć TAA w składzie polecam z 3 rotujących 4,5

7,5 – 5,5 – 4,5 – 4,5 – 4,5

Pomocnicy (39,5 – 43,0 mln) – kręgosłup naszej drużyny i główne źródło punktowania.  Układ zespołu zależy, głównie od tego czy Kane przejdzie do City i tego czy będziemy chcieli w niego inwestować. Jeżeli przyjmiemy, ze w pomocy gramy 2 graczy premium  na pozostałą 3 zostanie około 17 mln. Przykładowy układ:

12,5 – 12,0 – 7,0 – 5,5 – 4,5

W przypadku ustawienia 3-5-2 ostatniego pomocnika zamieniamy kwotą z atakującym. Ciekawą alternatywą stanowi  gra na 1 zawodnika premium i zamiana pary 12,0 – 7,0 na 2 graczy mid premium w zakresie 9,0 – 10,0.

Napastnicy (21,0 – 23,5 mln) – El Dorado się skończyło i na horyzoncie mało jest opcji na fajnych tanich napastników. Dziś nawet niesprawdzony Toney kosztuje  6,5 mln. Plusem jest jednak to, ze nie licząc Kane większość opcji mieści się w zakresie 6,5 – 8,0 mln, więc o ile nie wierzymy w Aube czy Wernera biorąc trójkę zawodników łatwo będzie ich łatwo i szybko wymienić. Podejrzewam, że standardem będzie układ:

8,0 – 7,5 – 6,5 lub 7,5 – 7,5 – 6,5

Budowa właściwej struktury zespołu zwiększa również prawdopodobieństwo zachowania WC na dalszą część sezonu. Co prawda w używaniu chipów nie ma nic złego (sam w zeszłym roku odpaliłem WC w GW5), jednak zbudowanie solidnego kręgosłupa powoduje, że większość pojawiających się pożarów będziemy w stanie ugasić za pomocą darmowych transferów i w stosunku 1:1. To z kolei ograniczy ilość hitów i niepotrzebnych ruchów. Przykładowy układ zespołu:

5,0 – 4,0

7,5 – 5,5 – 5,5 – 4,5 – 4,5

12,5 – 12,0 – 7,0 – 5,5 – 4,5

8,0 – 7,5 – 6,5

  1. Kapitan > zespół

O tym jak ważną rolę w drużynie odgrywa kapitan, starałem się uzmysłowić przez cały zeszły sezon. Często tylko jego poprawne wytypowanie powodowało pojawienie się zielonych strzałek. W tym aspekcie nie powinniśmy kombinować i w 99% w pierwszej kolejności stawiać na graczy premium. Jak jeszcze tego nie robisz, zacznij śledzić nasz profil na FB „Nie śpię bo ustawiam FPL”. Przed każdą kolejką pojawia się tam ankieta na najpopularniejszego kapitana. Widząc, że znaczna część społeczności stawia na jednego gracza, nie warto iść pod prąd, tylko obstawiaj jak reszta. Owszem opaska na Bamfordzie, Watkinsie czy Wernerze może jest niszowa i fajna tylko w większości przypadków (i blanku danego zawodnika) powoduje niespokojny weekend, stres i zniechęcenie do FPL. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest wytypowanie 2 -3 graczy i rotowania opaski między nimi.

Jak pokazał zeszły sezon, ja pamiętam 3 sytuacje gdzie gracze premium byli wręcz przez wieże faworyzowani i nawet po końcowym gwizdku pojawiały się magiczne bonusy Mo czy asysty/gole Bruno. Można z tym walczyć, wkurzać się na taki stan rzeczy lub po prostu z tego korzystać.

Dobrą strategią jest kapitanowanie tylko zawodników z karnymi. Var działa w Anglii jak działa, dziwnych decyzji i kontrowersji jest tyle samo co bramek. Nie wszystkie jedenastki są czyste i klarowne. A Bruno żadnej z nich (póki co) nie odpuści. Darmowe punkty? W to mi graj

  1. Ograniczanie ryzyka

Temat trochę powiązany z punktem 3. Ludzki mózg ma tendencję do nadinterpretacji. Widząc w kalendarzu pojedynek Mo z czerwoną latarnią, podświadomie czujemy grad goli i grube punkty. Rzeczywistość niestety jest dużo bardziej brutalna. Samo SHU w zeszłym sezonie wykoleiło mi 5 kapitanów i ściągnęło 2 „pewne” CSy. To co bierzemy za pewnik, często okazuję się pułapką. Nie byłoby w tym nic strasznego gdyby Premier League = FPL. Tak niestety nie jest i często mało istotne dla końcowego rozstrzygnięcia sytuacje dziejące się bezpośrednio na boisku, dla Nas graczy odwracają rzeczywistość o 180 stopni. Dobrym przykładem jest zeszłoroczne starcie City i CFC i gol strzelony przez The Blues w 90 minucie. Dla końcowego wyniku, ta bramka nie miała żadnego znaczenia. Dla Nas graczy posiadających wówczas nieczęsto podwojenie obrońców City oznaczało kubeł zimnej wody.

Jako manager masz wpływ tylko na to co dzieję się do godziny „0” czyli deadlinu. Później, główną rolę odgrywają piłkarze i Nasz los zależy od ich gry. Jak pokazało życie, często głupia czerwona kartka czy faul potrafią odmienić los spotkania i drużyna, która miała być ofiarą staje się łowcą.  Jedną z moich świętych zasad jest więc: brak podwojeń w tyłach. Mając 4 graczy z 4 różnych zespołów, ograniczamy efekt takich wyjątkowych sytuacji.  Swoją strategię opieram, na konstrukcji punktowania – o ile dokonania w ataku są zawsze oceniane przez grę indywidualnie, w tyłach obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa. Wybrany obrońca, może grać mecz życia, dwoić się i troić, a końcowy wynik może być ujemny tylko dlatego, ze nawalać będą koledzy z drużyny.

Drugim ważny aspektem w jaki łatwy sposób można ograniczać ryzyko jest unikanie rotacji. Te występują w grze w dwojaki sposób. Pierwszy, to rotacje wykonywane przez trenerów poszczególnych drużyn. Na nie niestety nie mamy wpływu, więc tu sami podejmujemy ryzyko czy chcemy bawić się z Pepem czy Tuchelem w ruletkę. Drugi to rotacje, które wykonujemy ustawiając skład. Klasycznym przykładem jest posiadanie 2 bramkarzy i rotowanie nimi w zależności od trudności przeciwnika. Gwarantuję, że żadna analiza nie da 100% poprawności wyników i na pewno wiele punktów zostawimy na ławce. Przeznaczając na bramkarza 5,0 możemy oczekiwać zwrot w wysokości 3,15 pkt/mecz co odpowiada 119,7 pkt w przeciągu całego zeszłego sezonu, wymóg ten spełniło w zeszłym sezonie 12 zawodników.  W praktyce przekłada się to na 1 CS w 4 meczach (średnio GK utrzymują 10-12 CS w sezonie) i bonusach z obron.

Nieco inaczej rotacje wyglądają w obronie. W zależności od obranej strategii  będziemy zazwyczaj wybierać 1-2 zawodników z dostępnej puli. Tu sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, gdyż poza walorami defensywnymi (czyli maksymalizacją szansą na CS) będzie brali pod uwagę także aspekty ofensywne.  W praktyce sprowadzi się to do wyboru mniejszego „zła” czyli posadzenia kogoś z teoretycznie słabszym kalendarzem. Punkt ten jest jednak o tyle istotny, gdyż za niską cenę 4,0 – 4,5 możemy wyłowić prawdziwą perełkę, dlatego tak ważne jest  by przed każdą kolejką poświęcić mu nieco więcej uwagi. Im bliżej początku rozgrywek, tym większą ilością informacji będziemy dysponować, by określić kto może być nowym Lundstramem czy Dallasem.

Ostatnim aspektem, który warto poruszyć są uprzedzenia czy podejście do samych zespołów. Nie chcę poruszać tu kwestii związani z przywiązaniem do zawodników czy poszczególnych drużyn. To są sprawy indywidualne, o których powiedziano już wystarczająco dużo. Dużo istotniejszym tematem, jest patrzenie na dany zespół pod katem statystyk ofensywnych i defensywnych. Choć na boisko wybiega 11 zawodników, dla Nas graczy ten sam zespół rozgrywa 2 różne spotkania. Jedno strzelając bramki, drugie broniąc dostępu do własnej. To że dany klub jest beznadziejny w ataku, nie oznacza, ze w tyłach nie ma wartościowych graczy do Naszej drużyny. Podobnie działa to w druga stronę. Nie będę ukrywał, że w zeszłym sezonie nawet przez chwilę opcjami dla mnie nie byli Meslier (ale to przez pryzmat Aylinga) i Johnstone.

  1. Bukmacher Twoim przyjacielem jest

Wielu z osób, które interesują się i grają w FPL, regularnie obstawia również mecze piłkarskie. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę jak cenną kopalnią informacji są kursy poszczególnych zdarzeń. Firmy te, nie działają charytatywnie, tylko za pomocą dostępnych statystyk starają się maksymalizować zyski. Efektem ich ciężkiej pracy (i skomplikowanych algorytmów) są cyferki określające prawdopodobieństwo wystąpienia danej sytuacji. Generalnie im niższy kurs tym dana sytuacja ma większą szansę się wydarzyć, co dla Nas graczy jest pożądane.  Sumując poszczególne kursy np. na strzelenie gola czy asystę, możemy łatwo  określić kto powinien być naszym kapitanem na daną kolejkę czy sprawdzić jak wyglądają szanse danego zespołu na CS. Dzięki takim prostym trikom możemy łatwo potwierdzić  to co nam się „wydaje” lub spojrzeć nieco inaczej na daną sytuację.

  1. Pułapki podwójnych kolejek

W każdym sezonie prędzej czy później pojawią się większe bądź mniejsze podwójne/puste kolejki. Rozgrywki FA Cup, Klubowe Mistrzostwa Świata czy inne puchary potrafią sporo namieszać w terminarzu. W takich sytuacjach często pojawia się pokusa zmaksymalizowania punktów w tej jednej kolejce. Nie uważam, że jest to zła strategia, jednak jak wszystko wymaga chociaż wstępnego planowania. W takim wypadku łatwo jest sprowadzić graczy, którzy za chwilę mogą pauzować lub wpadają w beznadziejny terminarz. Często odbywa się to także, kosztem minusowych punktów oraz niszczeniem struktury zespołu. Jedna kolejka, która miała być zbawianiem, będzie Nam się odbijać czkawką przez kolejnych kilka serii gier. Warto kierować się zasadą, że każdy kolejny transfer (czy hit) ma wzmacniać zespół, a nie powodować spadek naszego potencjału.

Ma to o tyle duże znaczenie, że podwójne kolejki promują wręcz granie na minus. O ile nasz zawodnik zagra 2×90 min wychodzimy z takiego ruchu praktycznie na 0, a z przodu coś zawsze może wpaść. Daje nam to sposobność do usunięcia niegrających zawodników, co do których nie mamy już planów. Warto jednak pamiętać o zmianach cen, bo sprzedać kogoś jest bardzo łatwo, odkupić nieco później już znacznie trudniej.

Podobnie sytuacja ma się w przypadku dostępnych czipów. O ile TC czy FT są mało inwazyjne, bo nie powodują zmian w zespole tak przygotowania do BB potrafią już zdemolować niejeden dobrze poukładany klub.  Zwłaszcza, gdy kupujemy kogoś tylko na 1 kolejkę. W praktyce takie zmiany kosztują dużo więcej niż Nam się wydaje, bo tracimy również cenny zasób jakim jest FT. A jak wspomniałem powyżej nie zawsze wszystko możemy odkręcić nawet za pomocą WC.

  1. Przede wszystkim baw się

Jak długo byśmy nie kombinowali, na końcu i tak zależy od Nas niewiele. Możemy całe noce analizować statystyki poszczególnych graczy, a na końcu i tak wyprzedzi nas w lidze kumpel z roboty, który wszystkie transfery robi po suto zakrapianych imprezach. Pamiętajmy, ze jest to tylko gra, która ma dawać radość. Jeżeli nie potrafisz oddzielić tego od życia prywatnego naprawdę daj sobie spokój. Nie ma nic gorszego niż odreagowywanie na bliskich tego, ze jakiś Czech strzelił 2 bramki, a ja mam go na ławce. FPL potrafi zmienić postrzeganie ligi angielskiej (i nie mówię, ze na lepsze) więc czasem lepiej przejść się na spacer, niż obejrzeć kolejny mecz.

Jeżeli szukasz dodatkowych wrażeń, poszukaj kogoś do grania. Zapraszałem już na naszą grupę FB. Tam znajdziesz osoby, które podobnie jak Ty są zafascynowane tą grą. Społeczność jest zawsze gotowa pomóc dobrym słowem czy radą. Takich jak my, kochających ta masochistyczną grę są tysiące, a nie ma chyba nic lepszego niż przeżywać razem wspólne emocje. Raz wejdziesz, raz się zakochasz i już zawsze będzie brakować Ci tych „doznań”