Sezon w 300 znakach: Everton

0
Sezon w 300 znakach: Everton

Kim jest ta drużyna? Jak mamy ją traktować? To jest nadal ten mniejszy zespół pochodzący z miasta obecnych Mistrzów Europy, a może poważny pretendent do pucharów o dumnej nazwie “Everton”? Zajrzyjmy w głąb czerwonego cienia i sprawdźmy jak mocne są tu odcienie niebieskości.

“Zawsze mi mówiono, że kibice Liverpoolu i Evertonu byli zaprzyjaźnionymi rywalami i mogliby chodzić razem na mecze. Teraz zobaczyłem to na własne oczy.” – Dejan Lovren.

https://www.instagram.com/p/ByPj8f6FMlf/?utm_source=ig_embed&utm_campaign=embed_video_watch_again

Szalenie istotny fakt

Everton jest znany pod jednym z przydomków jakim jest The School of Science. Atrakcyjny styl gry zespołu w 1928 roku skłonił Steve’a Bloomera, jednego z najlepszych piłkarzy ówczesnych czasów, do nazwania ich “scientific” z którego powstało następnie wyrażenie Szkoły Nauki.

Menedżer

Udało mu się wytrwać w Premier League przez cały sezon. Teraz oczekujemy poważnych rezultatów. Ciężkie do przełknięcia epizody za kadencji poprzedników to wciąż koszmar z którym mierzy się Marco Silva. Jednak jego konsekwentność zaczyna być zauważalna, co widać po postawie ekipy z drugiej części poprzedniego sezonu.

Gwiazda drużyny

Taktyka Marco Silvy opiera się na jednym niezbędnym zawodniku. Jest to Richarlison, prosty chłopak z faweli. To on jest mózgiem, który stoi za sukcesami portugalskiego szkoleniowca, a teraz i całego Evertonu. Reprezentant Brazylii błyszczy już nie tylko jesienią. Przyjście Moise Keana otwiera mu nowe możliwości na grę.

Ocena transferów

Błogosławieństwo zesłane przez niezapomnianego Maurizio Sarriego przyniosło na Goodison Park (jeszcze) anioła wyposażonego w snajperski karabin MK, którego skrót można rozszyfrować jako Moise Kean. Udało się wykupić Gomesa, odkurzono Delpha z MC, ale stracono przy tym Gueye. W jego miejsce przyszedł Gbamin, ale to wcale nie koniec roszad w zespole. Na dziś 6/10.

Słaby punkt

Niestabilna forma. W poprzednim sezonie klub ten potrafił przegrać u siebie z Tottenhamem 2:6, aby 3 dni później rozprawić się na wyjeździe z Burnley 5:1. Konsekwentność musi przełożyć się na stabilność, więc trzeba mieć czym rotować. A obecnie kontuzja któregoś z obrońców oznacza game over.

Kto rozczaruje?

Seamus Coleman wydaje się coraz bardziej niknąć z sezonu na sezon. Kontuzje spowodowały u Irlandczyka lekkie wypalenie. Nie jest on już tą samą postacią w lidze, jaką był jeszcze parę lat temu. A nawet gdyby chcieć go kimś zastąpić, pojawia się problem, opisany punkt wyżej – nie ma kim.

Preseason

 7 spotkań, 4 czyste konta. Obrona Evertonu wygląda coraz sprawniej, ale najgorsze jest to, czego się nie widzi z przeciętnego miejsca kanapy. We wzorowe zachowanie na 0 z tyłu angażuje się zbyt duża liczba graczy, przez co Kółko Ofensywnych Zagrywek jest praktycznie puste. 7 spotkań, 4 czyste konta, 3 strzelone bramki. Samo przyjście Keana tej kwestii nie rozwiąże.

Młody talent

Moise Kean zasługuje tu na kolejny akapit pełen komplementów i nadziei, jakie w nim pokładamy. Poza nim… Można by było wyróżnić już tylko obecnie najlepszego zawodnika The Toffees oraz Dominica Calverta-Lewina, który jednak będzie miał ciężkie zadanie, bo kolejna szansa przybędzie dopiero przy urazie włoskiego nastolatka lub zmianie trenera.

Kto do Fantasy?

Jest Richarlison (£8.0), jest Kean (£7.0). Jest skryty, ale najlepiej punktujący Sigurdsson (£8.0), a ponadto coraz częściej przynoszący czyste konta Pickford (£5.5). Broni ten zespół również obrońca od stałych fragmentów gry, jakim jest Digne (£6.0) oraz obrońca do stałych fragmentów gry, jakim jest Mina (£5.5).

Nasze przewidywania

Chciałbym wierzyć, że to wszystko przedstawia się tak kolorowo, ale jak widać, tak nie jest. Z Evertonem jest jakiś problem, który ciężko rozwiązać od długich lat. Potencjał ofensywny jest, a drużyna zaczęła bardzo dobrze pracować nad linią defensywy. Walka o odwagę i postawienie stopy do przodu, czym byłaby Liga Europy.

A co knują na ten sezon przebiegłe Lisy?