Sezon w 300 znakach: Brighton & Hove Albion

1
Sezon w 300 znakach: Brighton & Hove Albion

Jedziemy dalej z naszym Skarbem Kibica w 300 znakach. Po Huddersfield Town, o którym możecie przeczytać TUTAJ, zapraszamy Was w rakietowy wypad do nadmorskiego Brighton & Hove Albion, które do najwyższej klasy rozgrywkowej wraca po 45 latach. Jak mawia klasyk: zapnijcie pasy i sprawdźcie czy „Mewy” mają jakiekolwiek szanse na miękkie lądowanie w Premier League.

„Jedenaście miesięcy minęło od przegranych baraży i momentu, w którym w szatni powiedziałem całej drużynie, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wyjdziemy z tej sytuacji i wywalczymy awans w przyszłym sezonie” – Tony Bloom, właściciel Brighton & Hove Albion

Szalenie istotny fakt

Swoje milionowe imperium Tony Bloom zbudował na doradzaniu bogaczom przy bukmacherce. Ponadto, jest znanym na świecie pokerzystą, chwalącym się pseudonimem „Jaszczurka”.

Menadżer

Chris Hughton – ekspert od awansów. Zrobił to najpierw w Newcastle, później w Norwich, a teraz z Brighton, w którym pracuje od 31 grudnia 2014 roku. Problem w tym, że na poziomie Premier League nie potrafił się nigdy utrzymać. Domeną jego zespołów, a zwłaszcza „Mew” w ubiegłym sezonie była defensywa.

Gwiazda drużyny

Anthony Knockaert. Tak, to ten sam od przestrzelonego karnego w barwach Leicester w fazie play-off z Watfordem w 93. minucie. Odpalony z „Lisów” przez Nigela Pearsona, wraca do Premier League jako najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu w Championship. 15 goli i 8 asyst zrobiło swoje.

Ocena transferów

Wygląda to naprawdę słabo. Po odejściu David Stockdale’a (20 czystych kont w zeszłym sezonie), w bramce ma zastąpić go Matthew Ryan, odrzucony niedawno w Valencii. Ponadto, zakupiono duet z Ingolstadt – Pascala Grossa i Markusa Suttnera. Do roboty, panie Hughton – 3/10

Słaby punkt

Brak wzmocnień. BHA to oczywiście ekipa, która jako pierwsza wywalczyła sobie awans do Premier League, ale nawet Huddersfield potrafiło wydać już porządne pieniądze na wzmocnienia. Ponadto, boleć może uzależnienie od Knockaerta i brak opcji w ataku poza Murray’em. W skrócie – bardzo wąska kadra.

Kto rozczaruje?

Hughton. To trener, który przede wszystkim zabezpiecza tyły, a że w Brighton & Hove Albion wciąż pierwszym wyborem w ataku pozostaje Glen Murray, to nie zapowiada się to najlepiej. Wierzymy, że „do trzech razy sztuka”, ale obawa, że znów irlandzkiemu trenerowi powinie się noga, jest duża.

Kto zaskoczy?

Shane Duffy. Obrońca niechciany swego czasu w Evertonie, może pójść w ślady Michaela Keane’a i w beniaminku wyrobić sobie niezłą markę. 25 lat i ponad 130 meczów w Championship. Najwyższy czas pokazać się z dobrej strony ligę wyżej.

Młody talent

Naprawdę ze świecą szukać można młodziaków, którzy mogliby przebojem wedrzeć się do składu. Brighton ma jeden z najstarszych składów w lidze, a najmłodszym grającym zawodnikiem jest wspomniany 25-letni (!) Shane Duffy. Brak świeżej krwi może się zemścić.

Kto do fantasy?

Knockaert. To absolutnie kluczowa postać zespołu, od którego uzależniona jest reszta. Cena 6 milionów wydaje się kusząca. Co ciekawe, prawdopodobne jest, że Liam Rosenior rozpocznie sezon w pierwszym składzie, a kosztuje tylko 4 duże bańki.

Nasze przewidywanie

Nuda, spadek, błyski Knockaerta i zwolnienie Hughtona. Nie wygląda to pozytywnie, ale patrząc na wzmocnienia, „Mewy” może tylko uratować siódma młodość Glena Murray’a – Deadline Day powinien być pracowitym dniem.

Więcej o pokerzyście właścicielu, sprzedaży stadionu przez miasto i tułaczce do Premier League przeczytacie tutaj, zapraszamy!

Comments are closed.