Napastnik premium – Kane, Aguero, a może Auba?

0
Napastnik premium – Kane, Aguero, a może Auba?

W świecie Salahów i Sterlingów mózgi głowią się nad radykalnymi pomysłami porzucenia uznanych marek w linii ataku. Ileż już widzieliśmy screenshotów z Jotą, Kingiem i Deulofeu w ofensywie? Prawdopodobnie procent składów bez tzw. „napastnika premium” będzie najwyższy w historii FPL, ale dobrze wiemy, że najlepsze kombinacje to te nieprzekombinowane. Jeśli zatem asekuracyjnie wybieramy jednego z wielkich golleadorów, to na kogo powinien paść wybór?

Spójrzmy na tytułowe trzy opcje: Harry’ego Kane’a, Sergio Aguero i – co by nie było – Króla Strzelców ubiegłego sezonu, Pierre’a Emmericka Aubameyanga.

  1. Huragan Kane w ubiegłym sezonie zagrał w 27 meczach Premier League (1 z ławki) co daje nam 2427 minuty. W statystykach FPL miał 17 goli i 6 asyst, co daje nam udział przy golu co 105 minut. Wynik Expected Goals + Assist daje mu dokładnie 0,74. Oddał 102 strzały, w tym 63 z pola karnego.
  2. Sergio Aguero zagrał z kolei w 33 spotkaniach (2 z ławki), ale daje nam to zaledwie 30 minut więcej niż Kane – jest to oczywiście związane z ciągłymi zmianami około 60-70 minuty z Gabrielem Jesusem. W statach FPL miał aż 21 goli i 11 asyst, co daje udział przy golu co 77 (!) minut. W ExG+A jego wynik jest minimalnie lepszy od napastnika Spurs – 0,76. Kun grał też bliżej bramki – oddał 118 strzałów, ale aż 81 z pola karnego.
  3. P-E Aubameyang wystąpił natomiast w aż 36 meczach (ale też aż 6 z ławki), co daje 2722 minuty na boisku. Jakie staty w FPL? Otóż to 22 gole i 7 asyst i tutaj udział przy bramce wynosi 94 minuty. ExG+A = 0,79. Auba oddał 94 strzały, z czego 58 było z pola karnego. Warto jednak zauważyć, że Gabończyk nie zmienia się tak często ze swoim rywalem do gry (Lacazette), ale obecność Francuza na boisku spycha Aubameyanga bardziej do skrzydła.

Popatrzmy na kalendarze wymienionych trzech jegomości:

Czysto teoretycznie trudno jednoznacznie stwierdzić, kto ma najłatwiej. Gdyby skupić się na pierwszej kolejce, na papierze świetnie wygląda Harry Kane. Aż 9 zespołów Championship w ubiegłym sezonie straciło mniej goli od beniaminka z Birmingham. Świat oczywiście pamięta „klątwę sierpnia”, która tyczyła się Anglika w poprzednich latach, ale minęła ona w ubiegłym roku po golach z Fulham i Manchesterem United. Tym razem Kane ma trudniejszych rywali w 2. i 3. kolejce, ale warto zauważyć, że w końcu odpoczął w okresie wakacyjnym i ponoć na dobre wyleczył wiecznie kontuzjowaną kostkę.

Wszyscy trzej napastnicy są wykonawcami rzutów karnych, których może być więcej z uwagi na pierwszy sezon w Premier League z VAR-em. Tutaj na próżno szukać różnic. Na plus dla Harry’ego na pewno działa brak konkurencji i liczba minut. Gabriel Jesus był jednym z najlepszych graczy Copa America i możliwe, że będzie bardziej naciskał na pozycję pierwszego napastnika. Powrót Kevina De Bruyne także daje większe pole manewru Guardioli jeśli chodzi o rotacje. Czego nie widać na obrazku – Auba ma bardzo korzystne mecze także w kolejkach 13-15, więc możliwe, że wtedy będzie bardziej łakomym kąskiem.

Na plus dla Kane’a działa także… Raheem Sterling. Jego obecność w składzie jest szumnie rozpatrywana i nie ma się czemu dziwić. Daje on pewne „pokrycie” punktów graczy z niebieskiej części Manchesteru. Trudniej o takie coś w ekipie Mauricio Pochettino. Son jest zawieszony na początku sezonu, a Lucas, czy Alli mają jednak mniejszy potencjał punktowy niż Sterling. Tutaj pozwólcie, że nie przytoczę statystyk – Sterling gołym okiem jest po prostu murowanym kandydatem do walki o tytuł Gracza Sezonu.

Na koniec – za Kane’m i Aubą oraz przeciw Aguero działa po prostu cena. Milion różnicy to dużo i możliwe, że pozwoli on na lepszych towarzyszy samotnego jeźdźca premium w ataku. Pomimo tendencyjnej końcówki tekstu i tak wybierzecie sami. A przedział napastników w cenach drugiego sortu – około 9 i 9,5 milionów niebawem!