5 wniosków po sobotnich meczach GW5

1

GW5 to jest ten moment, gdy połowa Ciebie krzyczy „bierz wildcard, ratuj sezon!”, druga „zachowaj spokój, przecież wcale nie jest tak źle…”, a tabela mówi „Ty idioto, jak możesz grać bez zawodników City”. Czyli kilka wniosków po sobotnio-piątkowych meczach GW5.

Gross nie będzie notował szalonych wyników

W przypadku Grossa jestem całkowicie rozdarty. Z jednej strony tak, gość rzeczywiście ma znakomite dośrodkowania i gra bardzo wysoko, a z drugiej strony Brighton nie jest drużyną, która będzie miała średnią trzech goli na mecz. Skoro ekipa Hughtona cierpiała na Vitality Stadium z Bournemouth, to jeszcze bardziej będą boleć Mewy mecze z jakimiś Liverpoolami tego świata. Procentowo więc Niemiec może być zamieszany w dużą liczbę bramek, ale dwucyfrowych wyników to raczej wykręcać nie będzie.

Soton dalej jest bezpłciowe

Okej, Święci wygrali i wbili kolejny gwóźdź do trumny Crystal Palace, ale to wciąż był mecz z serii tych do zapomnienia. Na tle kolegów wybijał się jedynie Lemina, wszystkie ofensywne podboje Redmondów i Longów wołały o pomstę do nieba (ODDAJCIE ASYSTĘ TADICIA(. A najgorsze jest to, że dalej, po meczu z Manchesterem United, terminarz mają tak łatwy, że szkoda się ich pozbyć. To jest właśnie sytuacja patowa.

Kane ty pokrako

Naprawdę ciężko jest polecać Kane’a. Tak naprawdę Swansea wczoraj nawet nie zbliżyło się do bramki Kogutów, ale Clement tak dobrze ustawił swoją drużynę, że Koguty nie potrafiły jej przełamać. Mimo to Kane miał swoje szanse, tylko co z tego? Co z tego, że raz uderzył w poprzeczkę, że świetnie znalazł się przy rożnym Eriksena i potrzebował centymetra wolnej przestrzeni, by groźnie uderzyć z dystansu? W 5 kolejkach, 4 na zero. Boli, gdy wierzy się w najdroższego napastnika gry i regularnie robi go kapitanem. A z drugiej strony – na rozkładzie teraz West Ham, Huddersfield i Bournemouth. I bądź tu człowieku mądry…

City power

Można się bać rotacji Guardioli, można narzekać, że szybko zmienia najlepszych zawodników, ale po prostu trzeba tych grajków mieć. Co z tego, że Jesus schodzi pierwszy, skoro i tak zawsze strzela? Jak zrezygnować z Aguero, skoro wygląda, jakby znów był top3 zawodników ligi, a łatwość, z jaką stwarza sobie sytuacje bramkowe, jest porażająca. Do tego wciąż tani Silva, który robi z piłką co chce i jak chce. A gdy patrzymy w kalendarz City (CP, che, STO, BUR) – Obywatele, ratujcie mój sezon…

Nieskuteczny Liverpool

Problem z Liverpoolem jest taki, że oni nie remisują przez to, że grają źle. Oni remisują przez to, że grają nieskutecznie. Sevilla, Watford czy wczoraj Burnley to była nieustanna w zasadzie ofensywa The Reds, z tym że wykończenie leży i kwiczy. Wystarczy wspomnieć, że ekipa Kloppa oddała wczoraj więcej strzałów niż City, które spokojnie zdemolowało Watford. Aha, jeśli chcecie obrońców Liverpoolu w składzie – serio, nie róbcie tego. Każdy stały fragment gry to palpitacja serca – sam Mee mógł wczoraj mieć dwa trafienia na koncie, a nie jest przecież wirtuozem powietrznej gry.

sprawdź, jak typowaliśmy przed tą kolejką

Comments are closed.